niedziela, 18 września 2016

#6 Żniwa zła - Robert Galbraith (J. K. Rowling)

Uwielbiam zagadki; od dziecka pasjonowały mnie rzeczy, w których trzeba dopasować elementy, by złożyć całość. Dlatego wiele czasu poświęcałam (i nadal poświęcam) puzzlom, rebusom, łamigłówkom słownym. Gdyby ktoś miał zajrzeć do mojego pokoju, znalazłby sporą ilość układanek na podłodze, szafkach, wszędzie gdzie tylko się mieszczą.
Kryminały od zawsze kojarzą mi się z takim mozolnym zbieraniem faktów, dopasowywaniem i wykluczaniem potencjalnych błędów. Nie ukrywam, nie w każdej książce potrafię dobrze wskazać sprawcę – czasem jest to spowodowane dobrze skonstruowaną fabułą i akcją, a czasem tym, że zwyczajnie czerpię przyjemność z odkrywania prawdy wraz z bohaterami. Nie czytam ich również aż tyle, by od razu wyłapywać niuanse, zwyczajnie nie jest to mój ulubiony gatunek. Dobrze jednak relaksuje po ciężkich dniach.

Trzecia powieść Roberta Galbraitha to diabelsko inteligenta zagadka kryminalna, a zarazem wciągająca historia kobiety i mężczyzny, którzy znaleźli się w trudnym momencie, zarówno jeśli chodzi o życie zawodowe, jak i osobiste.

Robin Ellacott otrzymuje tajemniczą przesyłkę. Z przerażeniem odkrywa w paczce odciętą nogę. Szef dziewczyny, prywatny detektyw Cormoran Strike, jest równie zaskoczony, choć nieco mniej przerażony. Przychodzą mu na myśl tylko cztery osoby, które mogłyby być zdolne do takiej brutalności. Detektyw sądzi, że policja podąża fałszywym tropem. Rozpoczyna śledztwo na własną rękę.
(opis z lubimyczytac.pl)

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z Rowling w wersji 'dla dorosłych'. Uznaję siebie za Potterheada i z niemałą ciekawością wyglądałam premiery każdej jej nowej książki. Chciałam sprawdzić, czy dalej potrafię dobrze się bawić czytając jej powieści. Zarówno Wołanie kukułki jak i Jedwabnik bardzo mi się podobały, jednak pozostawiły po sobie coś w rodzaju niedosytu. Jak było tym razem?
Much better. Naprawdę, książkę dosłownie połknęłam w dwa dni, bo tak dobrze szło mi się przez tę historię. Ogromnym plusem według mnie jest wreszcie szersze spojrzenie na relację Strike'a i Robin, którzy oprócz borykania się ze śledztwem mają problemy również w życiach prywatnych. Uwielbiam ich interakcje, zwłaszcza że nadal widać z jak różnych światów pochodzą. Przeszłość Robin staje się nieco jaśniejsza i o wiele lepiej rozumiem ją jako bohaterkę. Jej zachowania też przestają zaskakiwać – przyjmuję je jako naturalną kolej rzeczy.
Podoba mi się Londyn, jaki ukazuje się w tle całej powieści. To idealna kompozycja składająca się z miejsc jasnych, wręcz przesyconych bogactwem i możliwościami, przez mieszkania klasy średniej, po ludzi ubogich, muszących wynajmować mieszkania komunalne i cudem wiązać koniec z końcem. Londyn w tej wersji autorki jest wielokulturowy, wielowymiarowy i w jakiś niepojęty sposób żyjący własnym życiem. Spowalnia lub przyspiesza akcję całej książki, w zależności od potrzeb. Dobre tło to znak dla mnie, że pisarz wie, co dokładnie chce zawrzeć na kartach tej historii. Wykorzystać istniejące już miejsce jest bardzo łatwo, ale dać mu zagrać jakąś rolę znacznie trudniej.
Nadal zachwycam się pomysłami Rowling, ponieważ jej kryminały nie należą może do krwawych i obfitych w odrażające szczegóły, ale są zdecydowanie przemyślane i pomysłowo skonstruowane. Lubię próby zagłębienia się w profile psychologiczne bohaterów oraz to, że nie dostaję prostego rozwiązania. Poprzednie dwa tomy zostawiły mnie z niedosytem, bo domyśliłam się rozwiązań zagadek dosłownie na chwilę przed końcem, tu jednak jakoś od początku miałam przeczucie, że wiem kogo bym wybrała na zabójcę. Nie do końca może odnalazłam się w dowodach, ale cóż, doszłam do dobrego wniosku sama!
Książka, jak i cała seria, nie należy do wybitnych. Nie jest też nazbyt wymagająca. Ale to dobra lektura, idealna na wieczór z kocem i ciepłym napojem pod ręką. Polecam każdemu, zwłaszcza fanom Rowling, bo autorka wcale nie spada z poziomu. Nadal potrafi zafascynować czytelnika, tak postacią jak i fabułą. 
A ja czekam z niecierpliwością na kolejną część, która mam nadzieję się pojawi! 

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Come and join me